27.9.08

Reszta dla pana

Wśród huraganu i wzburzonych fal płynęła łódź, a wioseł trzymały walcząc z żywiołem trzy osoby: biskup Tadeusz Pieronek, prałat Henryk Jankowski i ojciec Tadeusz. Szczęśliwie było już dość blisko brzegu, ale porywisty wiatr wciąż spychał łódź na głębinę. Krzyknął więc do pozostałych ksiądz prałat:
– Chyba musimy na piechotę do brzegu!
Na to bez wahania ojciec Tadeusz:
– No to już! Alleluja i do przodu!
– Ratunku! Nie zostawiajcie mnie samego! – rozległo się rozpaczliwie z łodzi.
A gdy doszli do brzegu, prałat Jankowski zapytał cicho ojca Tadeusza:
– Ej, powiemy mu o tych palach pod wodą?
– O jakich palach? – wykrzyknął zdumiony ojciec.

Do nieba szły monety. W bramie stał św. Piotr i wpuszczał je do środka. Do nieba weszły dziesięciogroszówki, dwudziestogroszówki. Piotr przepuścił też złotówki i dwuzłotówki. Ale pięciozłotówki św. Piotr zatrzymał.
– Święty Piotrze, czemu nie chcesz nas wpuścić? – zapytały się „piątki”.
– A dlatego, że was nigdy w kościele nie widziałem! – odpowiedział św. Piotr.

Żona do męża:
– Pamiętasz, jak w „Nagim instynkcie” Sharon Stone nogę na nogę zakładała podczas przesłuchania?
– Pamiętam, no i co?
– A o naszej rocznicy to żeś ch…u zapomniał!

– Dlaczego niemieckie auta są lepsze od francuskich?
– Bo Turcy pracują lepiej niż Arabowie.

Przychodzi biały do baru. Zamawia u czarnego barmana kolejne drinki. W końcu prosi o rachunek. Barman mówi:
– Pięćdziesiąt złotych.
Biały wyciąga stóweczkę i mówi:
– Reszta dla pana.
Czarny szeroko się uśmiecha i chowa stówę do kieszeni. Biały wystawia rękę i mówi:
– Dla pana, powiedziałem…

Przyszły zięć do przyszłego teścia:
– Mogę prosić o rękę pana córki?
– A co, nie masz swojej? – odpowiada żartem.
– Mam, ale już się trochę zmęczyła.

Stworzył Pan Bóg zwierzęta i patrzy na nie zadowolony, bo są przepiękne. Stworzył Pan Bóg mężczyznę. No, wyszedł idealny. Stworzył Pan Bóg kobietę. Patrzy, patrzy i mówi:
– Ale ty to będziesz się musiała malować…

– Dlaczego kobiety chodzą na obcasach, malują się i używają perfum?
– Bo są małe, brzydkie i śmierdzą.

Była sobie raz młoda dziewczyna, która zapytała pewnego chłopca, czy chciałby ją poślubić. Chłopiec odpowiedział: Nie! I dziewczyna żyła szczęśliwie, bez prania, gotowania, prasowania… Często spotykała się z przyjaciółmi, spała z kim chciała, zarabiała na siebie i wydawała pieniądze, na co chciała.

2 komentarze:

  1. hehe, ostatnie kradnę, świetne, takie życiowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kradnij ile wlezie. :-]

    Buziaczki! ;-*

    OdpowiedzUsuń