27.3.08

Przepływ informacji w firmie informatycznej

Oto jak wygląda przepływ informacji w firmie zajmującej się projektami informatycznymi.

Programista do szefa programistów:
– Nie jesteśmy w stanie napisać tego programu w zaproponowanym terminie. Więcej – nie jesteśmy w stanie napisać go w ogóle. Wymagałoby to bowiem całkowitej zmiany strategii firmy i wejścia w całkiem nowy dla nas sektor, a nikt z naszego zespołu nie ma odpowiedniego zasobu wiedzy z tej dziedziny. Moim zdaniem nie powinniśmy byli przyjmować tego zlecenia bez zastanowienia.

Szef programistów do szefa projektu:
– Projekt wymaga zmiany założeń. W tej chwili nie mamy ludzi, którzy mogą się tego podjąć. Wymagałoby to dodatkowego szkolenia. Moim zdaniem nie jesteśmy gotowi do podejmowania zadań tego typu.

Szef projektu do głównego menedżera:
– Projekt wymaga pewnych zmian strategii i niewielkiego doszkolenia paru ludzi. Moim zdaniem możemy ostrożnie podjąć ten temat.

Główny menedżer do dyrektora:
– Projekt udowodni klientom zdolności naszej firmy w zakresie elastycznego dopasowania się do potrzeb użytkownika. Moim zdaniem możemy podjąć się tego zadania, ale pod pewnymi warunkami.

Dyrektor do szefa sprzedaży:
– Proszę przekazać informacje klientowi. Dyktuję: „Zlecili nam państwo projekt z dziedziny, w której nasza firma ma wieloletnie doświadczenie. Wykonaliśmy już wiele podobnych projektów dla bardzo znanych firm, a zatem i państwa zamówienie zostanie wykonane w podanym przez was terminie”.

Szef sprzedaży do handlowca:
– Mamy wieloletnie doświadczenie w tworzeniu tego typu aplikacji. Nie ma więc żadnych problemów, aby obsłużyć tego klienta. Co więcej, możemy skrócić termin wykonania projektu, jeżeli konkurencja będzie nas naciskać.

Handlowiec do klienta:
– Praktycznie mamy takie aplikacje gotowe. Wystarczy tylko poddać je odpowiednim modyfikacjom, aby dostosować je do potrzeb waszej firmy. Nie zajmie nam to dłużej niż tydzień.

Ślusarz

W łazience coś się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia, woda zaś kapała. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja etc.) – sprowadziłem ślusarza.
Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
– Ferszlus trzeba roztrajbować.
Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem:
– A dlaczego?
Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
– Bo drozelklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje.
– Acha – powiedziałem – rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowałaby teraz i roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne?
– Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby śtender udychtować.
Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
– Nawet słychać.
Ślusarz spojrzał dość zdumiony:
– Co słychać?
– Słychać, że śtender nieudychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie, ferszlus będzie roztrajbowany.
I zmierzyłem ślusarza zimnym, bezczelnym spojrzeniem.
Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi po raz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czymś zaimponować.
– Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja – wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny – kosztować będzie… 7 złotych i 85 groszy.
– To niedużo – odrzekłem spokojnie. – Myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co zaś dotyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
– Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel krypować? Żeby trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
– No, wie pan – zawołałem rozkładając ręce – czegoś podobnego nie spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest robiony na szoner? Ha, ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litość Boga jest krajcowany?
– Jak to gdzie? – warknął ślusarz. – Przecież ma kajlę na iberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
– Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na iberlaufie jest kajla. W takim razie – zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter rzeczywiście robiony był na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakrypować lochbajtla w celu udychtowania pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie śtendra, aby roztrajbować ferszlus, który dlatego źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.

Julian Tuwim

Teksty nauczycieli (the best of)

  • Wykujecie te wartości na blaszkę i jak ktoś przyjdzie jutro bez tej blaszki, to go wyrzucę.
  • Wektorów jest tak dużo jak Chińczyków.
  • Idź i rozwal to zadanie, ale tak, żeby się tynk z sufitu sypał.
  • Co wy dzisiaj tacy trąbalscy jesteście?
  • No to do tablicy dziarskim krokiem zmierza ochotnik numer…
  • Siedź prosto, jesteś niebrzydki.
  • Jak ktoś odpowiada, to ty podpowiadasz, jak ja cię pytam, to milczysz. Co z ciebie za dziwoląg?
  • Nie wiem, czy będzie potrzebne, ale weź na wszelki wypadek, jak to powiedział pan Władek.
  • Żeby było szybciej, to jedną ręka będę pisać, a drugą mówić.
  • Ponieważ mamy zaległości, do wojny przystąpimy później.
  • Przypomnij mi, że mam ci wstawić tę pałę do dziennika!
  • Podyktuję wam zadanie tak łatwe, że aż strach. Nie pokazujcie go rodzicom!
  • Jak wyciągasz pierwiastek, to tak, aby wszyscy widzieli!
  • Wyjdziecie za pięć po wpół do.

Macho

Wodzirej – poradnik dla kandydatów

26.3.08

Obrazkopak 16








Lustro z IKEA








Gejowsko-Murzyńsko-Żydowski Klan Męski na rzecz Tolerancji i Zrozumienia


Kochanie, muszę ci coś wyznać… Mam kochankę.


Bombardowanie dla pokoju jest jak piep… dla dziewictwa




Usługi hydrauliczne
Twoje g… to mój chleb i masło


Proszę nie rzucać kamieniami w ten znak. Dziękuję






Wszyscy pracownicy muszą myć genitalia




























Fryzjer MacGyver
























Zabawmy się








Osoba za mną nic nie widzi